wtorek, 30 września 2014

Dzień wylotu

Dzień wylotu to chyba jeden z najgorszych dni w ciągu całego tego procesu. Ja dzień wcześniej miałam totalne załamanie, płakałam cały dzień, umierałam ze stresu i nic nie umiałam jeść. TRAGEDIA. W sam dzień wylotu nie było tak źle, obudziłam się rano, najpóźniej jak się dało żeby za dużo nie myśleć i jechać na lotnisko. Na samym lotnisku miałam lekki stres i totalnie nieogarniętą sytuację :) Czekałam na resztę dziewczyn, pilnowałam przy którym stanowisku mamy się wstawić i wgl.. dużo różnych rzeczy się działo. :) Nie miałam za to czasu myśleć o tym, że widzę moją rodzinkę ostatni raz przed rocznym rozstaniem. Potem już tylko zbiórka, bramki i ostatnie uściski z rodzinką. Byłam twarda i nie płakałam, ale wygoniłam moją rodzinkę żeby nie stali i nie czekali aż przekroczę bramki. Na lotnisku zgadałam się z kilkoma dziewczynami i tak też trzymałyśmy się przez całą podróż, łącznie ze szkołą w NY. Lot był okej, linie lotnicze całkiem spoczko wszystko było okej. Żadna z nas nie wierzyła w to, że naprawdę siedzimy w samolocie i lecimy do NY, że to wszystko dzieje się naprawdę. No teraz mogę dodać kilka zdjęć.. Nareszcie !! Może nie będzie tak nudno.
                                                                Warszawa- Londyn

Londyn - Heathrow 

Londyn - Nowy Jork






Nowy Jork













czwartek, 25 września 2014

Przygotowanie do wyjazdu

Najgorszym dylematem przed wyjazdem jest pakowanie. Na początku nawet się o tym nie myśli, ale jak już przychodzi moment wkładania rzeczy do walizki.. nadchodzi chwila w której każdy myśli "W*F" jak ja mam się spakować na rok do jednej walizki ? (nie licząc podręcznego). Tak więc, przyznaję jest to trudne i wymaga zastanowienia się. Ja jakieś 3 tygodnie przed wyjazdem zaczęłam robić sobie listę czego jeszcze potrzebuje i zapisywałam co muszę kupić, co spakować i o czym pamiętać. Najważniejsza rzecz to DOKUMENTY, PASZPORT, WIZA I TELEFON. Przypominam też że w USA mają inne wtyczki do kontaktów i radzę wyposażyć się w adapter z przejściówką, o czym nie wszyscy pamiętają. A teraz co wrzucić do walizki, ja jestem w rejonie gdzie zimy są mroźne, lata ciepłe a wyjeżdżałam z połową sierpnia więc zaopatrzyłam się w kilka swetrów, bluzę, koszulki, topy, legginsy, spodnie, szorty, kombinezony, buty i kosmetyki. Nie pakowałam żadnych rzeczy na zimę bo stwierdziłam że nie ma to żadnego sensu i kupię wszystko na miejscu. Pomyślałam sobie też o moich ulubionych i sprawdzonych kosmetykach których nie może mi zabraknąć przez pierwsze dwa miesiące zanim ogarnę wszystko na miejscu więc zabrałam podwójne tusze do rzęs, puder i podkład. ( Niektóre z nich będą mi służyć przez dłuższy okres). Biuro Cultural Care cały czas radzi żeby spakować ciuchy i rzeczy które potrzebujemy na pierwsze dni w Training School w NY ( co ja oczywiście też zrobiłam), ale nie ma to sensu. Ponieważ cały czas kiedy tylko chcecie macie dostęp do swojej "dużej" walizki a nawet możecie zabrać ją ze sobą do pokoju. Po całym spakowaniu się i ogarnięciu wszystkich dokumentów polecam spisać adres host rodzinki, najważniejsze numery telefonów i wziąć ze sobą kilka drobnych na wypadek konieczności skorzystania z budki telefonicznej czy czego kolwiek... ( ja musiałam haha).  Ja przed moim wyjazdem postanowiłam skserować moje dokumenty takie jak prawo jazdy polskie i międzynarodowe, paszport, wizę i dowód osobisty. Polecam też zeskanować i zapisać gdzieś na pliku.. nigdy nie wiadomo co może się zdarzyć. Jest to przygoda na cały rok, niektórym ciężko jest przetrwać pierwsze tygodnie czy też miesiące, czasem tęsknota włącza się też po 6 miesiącach. Ja jestem bardzo zżyta z moją 7- letnią, więc ona postanowiła dać mi jej jednego z ulubionych misiów żebym o niej cały czas pamiętała i żeby nie było mi smutno. Każdemu polecam wziąć jakieś prywatne rzeczy jak zdjęcia, pamiątki czy ulubione rzeczy. Czasami są niezbędne i pomagają. ( Chociaż ja nie miałam jeszcze "home sick" i na razie się trzymam). 

środa, 24 września 2014

Match z rodziną goszczącą

Proces szukania rodzinki nie ma jakiejś reguły. Może to być pierwsza rodzinka która pojawiła się na naszej aplikacji, może to być druga, piąta lub dziesiąta. Czasem traci się cierpliwość kiedy rodzinki pojawiają się na profilu a na następny dzień już ich nie ma. Czasem warto pomyśleć czy ta pierwsza rodzinka to jest ta właściwa. Wiele ludzi bierze pierwszą rodzinę bo obawia się, że nie znajdzie kolejnej. Raczej nie działa to w ten sposób.. Ja sama zaryzykowałam i poprosiłam o rozłączenie z pierwszą rodzinką ponieważ mi nie odpowiadała. Potem były kolejne dwie z czego jedna rozłączyła się po jednym dniu a druga po dwóch.. ( Trzeba mieć cierpliwość ). Ostatecznie rodzinka nr. 4 czyli ta u której aktualnie przebywam została na moim profilu dłużej i skontaktowała się ze mną.  Pierwsza rozmowa na skype jest lekko stresująca (moja była) potem jest już z górki.  Po kilku rozmowach.. (słyszałam że czasami nawet po jednej) jeśli au pair i rodzinka jest zdecydowana.. akceptują siebie na wzajem... i zaczyna się "zabawa".. haha. Jest mnóstwo dokumentów do ogarnięcia, wpłat, papierków i latania po urzędach. Jest to denerwujące i ekscytujące, bo jednak termin wyjazdu się zbliża i w podświadomości ma się do tego jakiś zapał. 

W poprzednim poście zapomniałam dodać informacji o wizie i wizycie w ambasadzie. Nie jest to takie straszne jak ludzie mówią. Idzie się tam, wchodzi na rozmowę, mówi się co ma się powiedzieć (cel podróży, jak długo, coś o rodzince goszczącej i ogólnie informacje. Mnie zapytali się np. o numer alarmowy jakby coś mi się stało podczas pobytu w USA) i wychodzi się z uśmiechniętą twarzą. 



wtorek, 23 września 2014

Hello - Informacje o biurze i aplikacji.

Wreszcie mogę zacząć funkcjonować jako normalny człowiek z pełnym dostępem do sieci. Tak więc zacznę od początku. Mam na imię Monika, (przez jeszcze jakiś krótki okres czasu mam 19lat) i zaczęłam swoją przygodę jako aupair w USA, dokładnie w Chicago 08/11/2014. Do Stanów wyjechałam za pomocą biura Cultural Care Au Pair.

 Mój proces łącznie z spotkaniem wstępnym i wypełnianiem aplikacji i szukaniem rodzinki zajął jakieś 6 miesięcy ( a to tylko dlatego, że na spotkanie poszłam jakoś w połowie listopada 2013 a dopiero w lutym 2014 zaczęłam wypełniać aplikacje. Byłam w klasie maturalnej więc ciężko było się ze wszystkim wyrobić.)  

Jeśli chodzi o spotkanie informacyjne to polecam wszystkim, nawet tym którzy uważają że to tylko nudy. (Też tak myślałam, ale poszłam i nie żałuję)

Z aplikacją jest troszkę zabawy. Trzeba się nad tym skupić i porządnie namyśleć co konkretnie chce się napisać. Ogólnie trzeba opisać siebie ( z czym większość ma problemy) opisać swoje zalety z jak najlepszej strony, opisać rodzinę, życie w polsce no i ogólnie wszystkie infromacje które od nas wymagają. WSZYSTKIM JUŻ OD RAZU MÓWIĘ ŻE FILMIK TO JEST NAJLEPSZA SPRAWA JAKĄ MOŻECIE DODAĆ DO APLIKACJI !
Wydaje się to głupie i sprawia problemy ( wiem przeszłam to samo) ale zwiększa szanse na znalezienie rodzinki o wiele bardziej niż profile bez filmików. Oczywiście są też tacy których rodzinka wybrała pomimo braku filmików.  Ja tylko radzę :) 

Jeśli znajdzie się ktoś kto będzie chciał dowiedzieć się więcej na temat aplikacji przed całym procesem z rodzinką goszczącą, chętnie pomogę. 
Pozdrawiam.