środa, 24 września 2014

Match z rodziną goszczącą

Proces szukania rodzinki nie ma jakiejś reguły. Może to być pierwsza rodzinka która pojawiła się na naszej aplikacji, może to być druga, piąta lub dziesiąta. Czasem traci się cierpliwość kiedy rodzinki pojawiają się na profilu a na następny dzień już ich nie ma. Czasem warto pomyśleć czy ta pierwsza rodzinka to jest ta właściwa. Wiele ludzi bierze pierwszą rodzinę bo obawia się, że nie znajdzie kolejnej. Raczej nie działa to w ten sposób.. Ja sama zaryzykowałam i poprosiłam o rozłączenie z pierwszą rodzinką ponieważ mi nie odpowiadała. Potem były kolejne dwie z czego jedna rozłączyła się po jednym dniu a druga po dwóch.. ( Trzeba mieć cierpliwość ). Ostatecznie rodzinka nr. 4 czyli ta u której aktualnie przebywam została na moim profilu dłużej i skontaktowała się ze mną.  Pierwsza rozmowa na skype jest lekko stresująca (moja była) potem jest już z górki.  Po kilku rozmowach.. (słyszałam że czasami nawet po jednej) jeśli au pair i rodzinka jest zdecydowana.. akceptują siebie na wzajem... i zaczyna się "zabawa".. haha. Jest mnóstwo dokumentów do ogarnięcia, wpłat, papierków i latania po urzędach. Jest to denerwujące i ekscytujące, bo jednak termin wyjazdu się zbliża i w podświadomości ma się do tego jakiś zapał. 

W poprzednim poście zapomniałam dodać informacji o wizie i wizycie w ambasadzie. Nie jest to takie straszne jak ludzie mówią. Idzie się tam, wchodzi na rozmowę, mówi się co ma się powiedzieć (cel podróży, jak długo, coś o rodzince goszczącej i ogólnie informacje. Mnie zapytali się np. o numer alarmowy jakby coś mi się stało podczas pobytu w USA) i wychodzi się z uśmiechniętą twarzą. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz