czwartek, 25 września 2014

Przygotowanie do wyjazdu

Najgorszym dylematem przed wyjazdem jest pakowanie. Na początku nawet się o tym nie myśli, ale jak już przychodzi moment wkładania rzeczy do walizki.. nadchodzi chwila w której każdy myśli "W*F" jak ja mam się spakować na rok do jednej walizki ? (nie licząc podręcznego). Tak więc, przyznaję jest to trudne i wymaga zastanowienia się. Ja jakieś 3 tygodnie przed wyjazdem zaczęłam robić sobie listę czego jeszcze potrzebuje i zapisywałam co muszę kupić, co spakować i o czym pamiętać. Najważniejsza rzecz to DOKUMENTY, PASZPORT, WIZA I TELEFON. Przypominam też że w USA mają inne wtyczki do kontaktów i radzę wyposażyć się w adapter z przejściówką, o czym nie wszyscy pamiętają. A teraz co wrzucić do walizki, ja jestem w rejonie gdzie zimy są mroźne, lata ciepłe a wyjeżdżałam z połową sierpnia więc zaopatrzyłam się w kilka swetrów, bluzę, koszulki, topy, legginsy, spodnie, szorty, kombinezony, buty i kosmetyki. Nie pakowałam żadnych rzeczy na zimę bo stwierdziłam że nie ma to żadnego sensu i kupię wszystko na miejscu. Pomyślałam sobie też o moich ulubionych i sprawdzonych kosmetykach których nie może mi zabraknąć przez pierwsze dwa miesiące zanim ogarnę wszystko na miejscu więc zabrałam podwójne tusze do rzęs, puder i podkład. ( Niektóre z nich będą mi służyć przez dłuższy okres). Biuro Cultural Care cały czas radzi żeby spakować ciuchy i rzeczy które potrzebujemy na pierwsze dni w Training School w NY ( co ja oczywiście też zrobiłam), ale nie ma to sensu. Ponieważ cały czas kiedy tylko chcecie macie dostęp do swojej "dużej" walizki a nawet możecie zabrać ją ze sobą do pokoju. Po całym spakowaniu się i ogarnięciu wszystkich dokumentów polecam spisać adres host rodzinki, najważniejsze numery telefonów i wziąć ze sobą kilka drobnych na wypadek konieczności skorzystania z budki telefonicznej czy czego kolwiek... ( ja musiałam haha).  Ja przed moim wyjazdem postanowiłam skserować moje dokumenty takie jak prawo jazdy polskie i międzynarodowe, paszport, wizę i dowód osobisty. Polecam też zeskanować i zapisać gdzieś na pliku.. nigdy nie wiadomo co może się zdarzyć. Jest to przygoda na cały rok, niektórym ciężko jest przetrwać pierwsze tygodnie czy też miesiące, czasem tęsknota włącza się też po 6 miesiącach. Ja jestem bardzo zżyta z moją 7- letnią, więc ona postanowiła dać mi jej jednego z ulubionych misiów żebym o niej cały czas pamiętała i żeby nie było mi smutno. Każdemu polecam wziąć jakieś prywatne rzeczy jak zdjęcia, pamiątki czy ulubione rzeczy. Czasami są niezbędne i pomagają. ( Chociaż ja nie miałam jeszcze "home sick" i na razie się trzymam). 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz